Gorące tematy: Wolni i Solidarni Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
444 posty 1701 komentarzy

Gawronski Info

Gawronski Rafzen - Wielokrotnie atakowany, więziony, szykanowany, prześladowany, dyskryminowany i pomawiany za to, że jestem Polakiem w Polsce. Publikacje utajniane: salon24, niepoprawni lub portale z publikacjami atakowane przez hakerów: RadioPomost, AferyPrawa, Wordpr

Czy śp. Roberta Larkowskiego zamordowali judeo-satanisci ?

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

Robert Larkowski był za czystym tzn. bez żydów lub ich popleczników Ruchem Narodowym w Polsce !

 

zdj: owp.org.pl

Niedawno otrzymałem link do artykułu Roberta Larkowskiego „Małpa w Demo- cyrku” z prośbą o nagłośnienie sprawy bojkotu wyborów. Czekałem z tym na lepszy, mniej wakacyjny okres – ilość wejść na mój blog nieco spadła, więc po palić temat. Dzisiaj jednak się dowiedziałem ze strony Krzysztofa Cierpisza „Gazeta Warszawska” (nie mylić z Warszawską Gazetą), że Larkowski nie żyje. Cierpisz skopiował artykuł za Naszą Polską, ale to właśnie z jego strony doszła do mnie informacja, więc do niej zamieszczam link: http://gazetawarszawska.com/2013/07/23/tajemnicza-smierc-roberta-larkowskiego/ 
Przyznam, że był to dla mnie szok, szczególnie w obliczu przedstawionych faktów – Larkowski został niejako naznaczony śmiercią przez użytkownika YouTube toshirskij, który chciał rzekomo zdementować jego „powieszenie się”. Czytamy: „17 lipca Larkowski napisał na Facebooku a propos pogłosek o swojej śmierci: “Chamy się wieszają,szlachta ginie pod sztandarami…”
- pozdrawiam a plotami się nie przejmuj – odpisała mu 18 lipca Katarzyna Kowalska.
- Ci co je rozsiewają, powinni się martwić – i to bardzo… – odpisał jej Larkowski.
Jednak to chyba zmarły się martwił i to zdaje się wpłynęło na jego bezsenną noc z 19 na 20 lipca. – W sobotę rano Robert Larkowski do mnie pisał, że miał nieprzespaną noc więc już z nim było źle, ale bym nie przypuszczał, że aż tak. Zmarł tego samego dnia.”Wygląda mi to na operację psy-op wrogich służb. Robert Larkowski jako osoba z nadwagą mógł mieć problemy z sercem i sprytnie to wykorzystano. Mógł też być zamordowany, a sama operacja zastraszenia mogła służyć do ukrycia śladów. Teraz to każdy powie „przestraszył się i dostał zawału” i nikt się nie zdziwi jeśli autopsja to potwierdzi.

Morderstwa za pomocą „zawałów serca” i „raka” są niestety coraz częstszą formą likwidacji niewygodnych osób. Już w 1994 roku na atak serca „załatwiono” lidera brytyjskiej Partii Pracy, Johna Smitha, któremu lekarze zawsze mówili „jeśli coś ci się przydarzy, to na pewno nie będzie to serce” – tak dobre były wyniki badań. 55-letni Smith zmarł na „atak serca” w swoim mieszkaniu. Jak wiadomo otworzyło to drzwi globaliście Tony’emu Blairowi, który przejął kontrolę nad partią.
Morderstwo za pomocą ataku serca wykonywano nawet znacznie wcześniej. Sowieci, kontrolowani przez wiadomo kogo, już w 1963 roku załatwili „atakiem serca” innego lidera Partii Pracy Hugha Gaitskella. (zob: http://www.whale.to/c/tony_blair47.html).
W 1975 roku podczas przesłuchań Komisji Churcha w Kongresie USA na światło dzienne wyszła metoda zabójstwa „na atak serca” – okazało się, że CIA opracowało truciznę, która zamrożona mogła być wstrzykiwana za pomocą specjalnego pistoletu wprost w serce delikwenta. Na ciele pozostawała tylko mała plamka, a sama trucizna była nie do wykrycia za pomocą zwykłych metod. Podobnie, można zabić człowieka na „raka” wstrzykując mu specjalne wirusy. W ten sposób prawdopodobnie zarażono Prezydenta Wenezueli Jugo Chaveza (http://www.whale.to/c/hugo.html). Dlatego też warto mieć dobrze działający zapper…
Ale i zapper zawiedzie, jeśli użyte zostaną mikrofale. Okazuje się, że za ich pomocą można doprowadzić serce do chaotycznego stanu, co skończy się rozległym zawałem. (http://karen-rajabian.blogspot.com/2013/06/cia-targeted-assassinations-by-induced.html).

Sądzę, że na Larkowskiego użyto własnie tej metody – niemożliwej do wykrycia, nawet podczas sekcji zwłok.
Istnieje małe prawdopodobieństwo, że Larkowski zmarł na zwykły atak serca.
Już Churchill powiedział: „W polityce nie ma przypadków i zbiegów okoliczności, a jeśli są przypadki i zbiegi okoliczności, to doskonale wyreżyserowane”, a dobrze wiedział co mówi.

Niewątpliwie Larkowski był po uszy w polityce i był bardzo niewygodny. Dlatego też w treści jego publikacji szukać jego morderców. Aby utrudnić im dalsze zbrodnie, należy dużo mówić o ś.p. Robercie Larkowskim, podobnie jak i o innych zamordowanych niedawno polskich patriotach – Dariuszu Ratajczaku, Andrzeju Lepperze, gen. Petelickim, o. Kiersztynie i in.

Publikacje Larkowskiego w większości do mnie przemawiają, sądzę, że robił to od serca. Niektórzy mu wyciagną, że pisał u „antyżydowskiego” Leszka Bubla, czy na Aferach Prawa Zbigniewa Raczkowskiego (znam osobiście Zdzicha, to autentyczny wielki patriota). Ale nie tylko – jego publikacje znajdziemy na Wolnej Polsce (http://wolna-polska.pl/wiadomosci/tag/robert-larkowski) czy w znakomitej Bibule (www.bibula.com).  Leciał na ostro, ale też wsyzstko miał starannie udokumentowane jak w artykule o Pawle Śpiewaku, „wyjątkowo odpychającym przypadku działacza żydowsko-syjonistycznego” (http://www.bibula.com/?p=49738).

Ściagajcie artykuły z jego blogu i stron, na których publikował, bo coś mi się wydaje, że tajemniczo „znikną”. Jedna ze stron Larkowskiego na Facebooku już nie istnieje, choć Google wciąż ją pokazuje ( https://www.facebook.com/robert.larkowski). Druga ( https://www.facebook.com/RlarkowskiOsobaPubliczna ) jest jeszcze dostępna – zobaczymy jak długo. Sądzę, że tajemnica śmierci tkwi w jednym z jego ostatnich artykułów – musiał dobrze zajść „elytom” za skórę skoro go zlikwidowano. Dlatego też zrobiłem pobieżny spis stron z publikacjami Roberta Larkowskiego.

Teraz jednak powrócę do  ”Małpy w Demo- cyrku” – artykułu na Nowym Ekranie, który mi ktoś podesłał z prośbą o nagłośnienie. Zamieszczę go więc w całości.

Robert Larkowski: Małpa w Demo- cyrku

Przez ostatnie kilkanaście lat wykreowano jedynie słuszny układ, który można nazwać neo- solidarnościowo – postkomunistycznym. Opanował on sfery finansowo-bankowe, polityczne i medialne. Te naczynia połączone wspierają się wzajemnie na każdym polu. Kto by nie rządził gangiem dominujących partii (zmieniających nazwy, ale o stałym składzie w sensie towarzysko-osobowym) linia polityczna jest zawsze ta sama.

Ze wszystkich możliwych stron wmawia się nam, że najwyższym dziełem człowieka rozumnego jest liberalna demokracja. Przestrzeń polityczna jednostki oraz grup społecznych zamyka się w mitycznym współuczestnictwie; w rytuale zapełniania kartkami urny wyborczej – jako pośrednika szarych mas z niebiańskim światem wybrańców ludu. W tajemnym procesie liczenia głosów przez komisje, których żaden profan nie ma prawa widzieć na oczy, namaszczeni zostają kapłani demokracji, politycy samorządowi i parlamentarni. Te świeckie rytualna, powinny wytworzyć u demokratycznego ludu cześć ku swoim nominatom, a u obserwatorów ich zacnych poczynań zapewnić najwyższy szacunek.

Tak więc zafundowano demo-społecznościom parodię religijnych uniesień, oczywiście z góry skazanych na wyszydzenie, bo z tego pseudo kościoła polityczni kupcy szybko czynią halę targową, zaś medialni strażnicy czystości demonstrują milionom, że „najwyższe dzieło” jest kloaką moralnych karłów, zapiekłych w małostkowych sporach i załatwianiu prywatnych interesów. Czy to system jest żałosny, czy ludzie do niego nie dorośli, czy wreszcie Katonowie z mediów nie są lepsi od piętnowanych przez siebie demoliberalnych polityków?

Sam obrzęd uświęcenia systemu, w którym kliki partyjne żonglują nazwiskami na listach i dopiero tak przyrządzoną zupę podają wyborcy, jest mocno podejrzany pod względem etycznej przejrzystości. Już na wstępie, to nie wyborca decyduje o tym kogo wybierze, ale ci którzy z niewiadomych powodów wiedzą, że jakiś członek partii jest niewłaściwy, a inny może zostać uwzględniony na wyborczej liście. Z góry wiadomo, iż z „demokratycznego” wyścigu o władzę odpadną partie nie pokazywane na okrągło w TV, nie szastające milionami na billboardy, tony plakatów, bannery i płatne audycje – jednym słowem na propagandę w najlepszym, stalinowskim stylu. Przechodniu, spójrz przed wyborami na te mordy pięć na pięć metrów obok każdej głównej ulicy, toż to widoki żywcem wzięty z „Roku 1984” Orwella! Wielki Brat patrzy z każdego kąta, nawet w PRL-u nie było podobnej gigantomanii i przeznaczania góry pieniędzy na tak chamskie pod względem estetycznym i moralnym imprezy. Demokracja kosztuje nas więcej od socjalizmu, to po co komu taki ustrój?

Przez ostatnie kilkanaście lat wykreowano jedynie słuszny układ, który można nazwać neo- solidarnościowo – postkomunistycznym. Opanował on sfery finansowo-bankowe, polityczne i medialne. Te naczynia połączone wspierają się wzajemnie na każdym polu. Kto by nie rządził gangiem dominujących partii (zmieniających nazwy, ale o stałym składzie w sensie towarzysko-osobowym) linia polityczna jest zawsze ta sama. Niekiedy dopuszcza się do żłoba zgranych radykałów w typie Leppera, którzy dali się establishmentowi kupić. Ich koniec jest szybki i żałosny. Nikt nie ma szans przełamać monopolu relatywizmu, czego znakomicie pilnują media elektroniczne, szczególnie telewizja. Tam, pokazuje się na okrągło zamknięty krąg politycznych gwiazdorów, którzy zdobywają popularność nie pracą i przymiotami charakteru, lecz samym istnieniem i gadaniem niekoniecznie z sensem, jak to bywa w tasiemcowych telenowelach.

Telenowelizacja polityki skrajnie demoralizuje ich uczestników, dla których przestaje mieć znaczenie czarna i anonimowa robota dla dobra kraju i narodu. Polityk jest medialną małpą, dbającą wyłącznie o częstotliwość występów przed kamerami. Karmi w ten sposób własne ego i wypełnia telewizyjną ramówkę. Profesja polityka bardzo traci w TV-nowskim przekazie, bo rządzi nim mechanizm zabawy i taniego kabaretu. Prezydent, premier, ministrowie i parlamentarzyści przyjmują tę formułę i są z własnej woli rządzącymi państwem błaznami, nie do odróżnienia od jakiegoś Kuby Wojewódzkiego z towarzystwem, czy gości głupkowatych programów rozrywkowych Szymona Majewskiego. Komicznym tego przykładem jest „Kazio” Marcinkiewicz, pewnie dobry kiedyś chłopina, niegdyś wprost obrazkowy przykład dobrego katolika, męża i ojca, któremu włożono za duże buty władzy i odbiło mu na tle kasy, przywilejów i gadżetów z tym związanych, co zaowocowało wreszcie kochanką Izabell i bazarowym gwiazdorstwem w tabloidach.

Widzowi, z zaklejonym telepapką mózgiem, podoba się małpa w dowolnym kształcie – aktora, kabareciarza albo parlamentarzysty. Trudno później mieć pretensję do małpy-polityka, że kieruje państwem ze zdolnościami szympansa. Media zarabiają na wykreowanych partyjnych liderach, a banki pompują w partyjne molochy kredyty i pożyczki (porządzą, to zwrócą z procentem i jeszcze załatwią prawne ułatwienia w grabieniu szaraków). Jak ten interes można sobie wyobrazić bez kulminacji w postaci kolejnych wyborów, które nic nie zmieniają, ale dają układowi finansowo-propagandowy zastrzyk mocy?

Wegetujemy w systemie, gdzie jesteśmy karzełkami w świecie depczących nas słoni. One zafundowały sobie demokrację liberalną i znakomicie z niej żyją, a karzełków potrzebują jako wyborczego mięsa armatniego, co to zapycha urny i pozwala słoniom zakłamywać rzeczywistość ryczeniem o społecznym mandacie swej władzy. Dopiero gdy pokażemy im figę i puste śmietniki na kartki wyborcze, dyktatura słoni będzie zagrożona. Mądry – bo świadomy – bojkot jest naszą największą wolnością. W demoliberalizmie inaczej ze słoniami nie wygramy.

========================================

Spis stron z publikacjami ś.p. Roberta Larkowskiego:

 Zob.też: Moje wspomnienie o Robercie Larkowskim

kopia: www.monitor-polski.pl

KOMENTARZE

  • Dla Polaków...
    Bardzo ciekawy wątek wart zbadania przez polskich dziennikarzy śledczych w sprawie śmierci Ś.P. Roberta Larkowskiego: szefem nękającej go w internecie bandy był niejaki „toshirskij” (autor nagrania z telefonem w sprawie rzekomego samobójstwa!), mający także ksywę „Ruski Anon”. Obecnie używa nazwiska Antoni Giwojna, mieszka w Poznaniu i jest aktywnym działaczem… Ruchu Narodowego Winnickiego! Jest Rosjaninem który do Polski przedostał się z Białorusi, aby otrzymać obywatelstwo wziął fikcyjny ślub. Był administratorem pornograficznej strony internetowej, tzw. „czana”, na której zrekrutował swoją bandę tzw. „trolli internetowych”.
  • LARKOWSKI BĘDZIE UPAMIETNIONY PODCZAS TRIDUUM NIEPODLEGŁOŚCI
    9, 10, 11 listopada 2013 na Placu Na Rozdrożu w Warszawie przy pomniku Dmowskiego, tam gdzie wzniesiemy Krzyż z Giewontu - będą ustawione plansze z dorobkiem intelektualnym Roberta Larkowskiego.
    Przed śmiercią Robert zapowiadał udział w tym przedsięwzięciu. Spełnimy jego Ostatnią Wolę.

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
      1
2345678
9101112131415
16171819202122
23242526272829
3031     

ULUBIENI AUTORZY

  • posty: 429 komentarze: 4696